Bardzo długo borykałam się z przedstawianiem swojej pracy światu. Nie widziałam jak przekazać informacje, niuanse dotyczące zawodu, tak bardzo nieuchwytne, w moim odczuciu nieklikalne, których nie umiałam ubrać w piękne zdjęcie czy instagramową rolkę. Odkąd pamiętam piszę. Codziennie rano przelewam słowa do zeszytu, aby oczyścić głowę i z odświeżoną zacząć życie. Zapisane zeszyty jednak są tylko do mojego wglądu, a tych słów nikt nie może zobaczyć. Nic one nie są w stanie zmienić, takie schowane nie są w stanie pomóc komukolwiek.
Ostatnio zauważyłam, że bardzo często przyciągam osoby, które mają problem z komunikacją. Używające zbyt mało słów w swojej pokrętnej logice, nie są w stanie skomunikować się dobrze z otoczeniem. Wyobraźcie sobie moją dumę z siebie samej, kiedy rozszyfrowywałam te strzępki info, czytałam między wierszami czasem tylko pojedynczymi słowami, głównie z ciszy. Jednocześnie sprawiałam, że sprawy szły do przodu, zadania były wykonywane, a wielkie projekty doprowadzane do końca.
Za każdym ogrodem stoją ludzie i to bardzo duża ich ilość składa się na efekt końcowy. Trzy lata temu uzmysłowiłam sobie dopiero, że moja praca nie polega na pięknych wizjach, ani wiedzy budowlanej czy ogrodniczej. Moja praca dotyczy komunikacji z ludźmi, Eureka !!! Tylko dlaczego tak trudno z nimi się skomunikować? Każdego po kolei bym wysłała na jakiś kurs komunikacji najpierw, i wtedy te ogrody by zaczęły wkońcu działać. Do podwykonawcy się dodzwonić graniczy z cudem. Inwestor dzwoni, a ja nic nie wiem… nieodbieram. Poczekam. Ile mogę poczekać, żeby się nie zdenerwował? Jak się zdenerwuje, a tamten nie oddzwoni jeszcze, to co mu powiem? Dużo na głowie mam; na spotkaniu byłam; może sama ze sobą ustalę jakąś wersję i potem wymuszę ją na podwykonawcy… Dramat. Wieczna analizo-rozkmina miliarda scenariuszy. Stres. Kłamstwo. Cisza.
Czyli kto tak naprawdę miał problem z komunikacją oni czy może JA? Kolejna Eureka !!! W mądrych książkach piszą – przyciągasz to jaka jesteś. Może zacznę od siebie, będę mówić jak jest. „NIE WIEM co się dzieje. Spróbuję się dowiedzieć. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby się dowiedzieć i jak tylko się dowiem to dam znać, A JAK SIĘ NIE DOWIEM TO TEŻ DAM ZNAĆ, ŻE DALEJ NIE WIEM.” I nagle dzwonek telefonu przestał odpalać adrenalinę. Zrobiło się spokojniej, mimo że działo się dużo. Było więcej przepływu. Życie i praca zaczęły płynąć na łagodnej fali. „Prawda nas wyzwoli”. Kolejne powiedzenie z mądrych książek. Tylko otoczenie komunikowało się jeszcze mniej. Gdzie jest wciąż błąd?
Przeprowadzka na wieś i inflacja, odseparowała mnie ostatecznie od przebodźcowania światem zewnętrznym. Czy mi ten świat jest potrzebny? Czy on wspiera? Czy system to matrix a pieniądze szczęścia nie dają. Głęboka otchłań, a w niej światełko nadziei – szkolenia. Najpierw na Wyższej Szkole Bankowej jako wykładowca, potem indywidualny kurs z podstaw projektowania ogrodów i stworzenie najpiękniejszej zawodowej grupy wsparcia – Pomorscy Twórcy Ogrodów, pozwoliły mi pomału komunikować światu kim jestem, jak działam, dlaczego tak działam. Przestałam czekać aż „on” odezwie się do mnie, tylko z miłością do siebie samej zaczęłam mówić ” Hello, tu jestem” 😀
Wnioski końcowe:
- zacznij od siebie
- zmień problem na wyzwanie
- komunikacja to podstawa
- nikt nie jest idealny
I kilka ważnych pytań:
- być sobą czyli kim?
- jak budować i nie zwariować?
- w jaki sposób rozwiązywać nieprzewidziane sytuacje związane z brakiem kontaktu?
Po latach 'ciszy’ i 'kłamstw’ postawiłam na prawdę, która dała mi kontrolę nad życiem i pracą. Zrozumiałam, że moja rola to właśnie zarządzanie komunikacją, by ogrody powstawały bez stresu dla klienta. To jest moja obietnica. W kolejnych postach, w ramach serii 'Kulisy Managera Ogrodu’, odpowiem na najważniejsze pytania: jak budować i nie zwariować, w jaki sposób komunikować się, by dzwonek telefonu przestał odpalać adrenalinę i dlaczego budowa ogrodów nieprzerwanie od 13 lat dostarcza mi wielkiej satysfakcji.
Dodaj komentarz